Znalazłem jakiś czas temu zupełnie ciekawie napisaną historię scyzoryka szwajcarskiego. Tutaj przytaczam fragment, zaś pełny tekst znajdziecie pod adresem http://doza.o2.pl/?s=4097&t=8947.
Historia tego kultowego gadżetu zaczęła się pod koniec XIX wieku, kiedy Szwajcar Karl Elsener ku swej zgrozie odkrył, że scyzoryki będące na wyposażeniu szwajcarskiej armii wytwarzane były w Niemczech. Jako patriota postanowił to zmienić. Mając przed oczami jeden wyraźny cel – by szwajcarscy żołnierze używali wyłącznie szwajcarskich noży, powołał do życia firmę Victorinox, obecnie najbardziej znanego producenta scyzoryków na świecie. Dzięki wymyślonemu przez Elsenera w 1897 roku unikatowemu systemowi sprężyn scyzoryk, jaki kochamy, nabrał znanych nam kształtów. Powstał wtedy legendarny lekki, elegancki i wąski Nóż Szwajcarskiej Armii i dziś, dokładnie 110 lat później, każdy mężczyzna może pobrylować w towarzystwie otwierając swoim trendowym czerwonym nożykiem butelkę piwa, tnąc tapetę czy piłując sobie paznokcie. Scyzoryk stał się jednym z najważniejszych męskich wynalazków w historii, obok pilota od telewizora, samochodu i akademika.
Dzięki umieszczeniu sześciu ostrzy na dwóch sprężynach wytwórnia Elsenera stała się jedynym dostawcą scyzoryków dla szwajcarskiej armii. Przynajmniej do 1908 roku. Wtedy to oprócz firmy Victorinox, mającej swoja siedzibę w niemieckojęzycznym kantonie Schwyz, dzielnych piechurów z krainy Milki zaopatrywać zaczęła firma Wenger z francuskojęzycznej Jury. Władze tłumaczyły to potrzebą równouprawnienia obu części Szwajcarii. Tak czy siak, wengerowsko-victorinoxowski duopol, wychodząc ze swoimi produktami poza rodzinny kraj, podbił całą kulę ziemską. Szwajcarska idea wielofunkcyjnego narzędzia zawojowała świat.